GO UP

mikrowyprawy Tag

Kiedyś rozmawiałem z Jarkiem Żurawskim, himalaistą. Opowiadał mi i swoim synu i jego koledze; chłopaki co rusz kupowali nowy sprzęt, droższy i lepszy od poprzedniego. Wydawali na niego sporo pieniędzy i byli naprawdę bardzo dobrze wyposażeni. Ale kiedy Jarek zapytał się ich, co ciekawego z nim zrobili? na co weszli? gdzie pojechali? zaległa cisza. Mieli masę drogiego sprzętu i niewiele osiągnięć na koncie. Rozumiem ich, sam jestem uzależniony od kupowania sprzętu. Kiedy wchodzę do sklepu sportowego czuję się jak dziecko w

[czyta się 4 minuty]   Spędziłem część mojego dorosłego życia w poszukiwaniu zachwytu. Tak jak wiele osób łączyłem moją pasję do jazdy na nartach, wspinaczki i biegania z zamiłowaniem do konserwacji i dbałości o środowisko. Ale teraz, nie jestem tego już taki pewien: Czy zachwyt może nas uratować? Czy rekreacja na świeżym powietrzu naprawdę może wspierać ochronę zdrowia Ziemi, a nie tylko dostęp ludzi do przyrody? Podejrzewam, że odpowiedź to odbijające się pustym echem: nie. Po raz pierwszy spotkałem się z tą ideą

Pani w domu oglądała telenowelę, ale zerwała się z kanapy jak tylko zobaczyła, że ja i Edek Marynarz* siedzimy pod sklepem. Na półkach miała Łomżę, jedną drożdżówkę z budyniem, trzy kartony ciastek i pęczek zielonych długopisów. Ja wziąłem po sztuce, Edek Marynarz wziął piwo, kolejne dzisiaj i przykucnął pod sklepem. - Przemek, przepraszam, że ci nie powiedziałem o tym kamieniu - powiedział do gościa, który podjechał Astrą. - Wziąłeś go? Przemek nic nie odpowiedział tylko wszedł do sklepu. Kiedy wyszedł z foliówką pełną

Na polskich rzekach wieje nudą. Świetnie nadają się na spokojny, niedzielny spływ z rodziną ale czasami człowiek potrzebują większych emocji. Od kiedy zobaczyłem kajakarzy górskich w Norwegii zamarzyło mi się żeby tak śmigać po rzekach: skakać z wodospadów, przedzierać się przez bulgoczącą wodę i czuć jak krew w żyłach zastępuje mi adrenalina. Musiało minąć 10 lat żebym spróbował i to na jedynej rzece w Polsce, która się do tego nadaje. Pewnie kojarzycie Dunajec ze spływami tratwą? No to powiem Wam, że

Od zakończenia II Wojny Światowej nie było w Polsce ani jednego przypadku ataku wilków na ludzi. W takim razie skąd strach przed nimi? Łukasz Długowski, Mikrowyprawy: Czy wilki są dla nas zagrożeniem? Michał Figura*: Absolutnie. Wilki boja się nas znacznie bardziej. Spotkania ludzi z wilkami nie należą do częstych, a to dlatego, że wilki posiadają doskonały węch i słuch. Mogą nas wyczuć i usłyszeć na długo zanim nas zobaczą i najzwyczajniej nas unikają. Rzadko nie znaczy wcale. Jeśli już mamy to szczęście

Mikrowyprawy: CO JEST NIE TAK Z PLANTACJAMI HERBATY? Tomek Augustyniak*: W Europie plantacje na Sri Lance kojarzą się z luksusem: wygodnymi hotelami w bungalowach i niespiesznymi podróżami koleją, by móc podziwiać malownicze krajobrazy. (nota bene pociągi jeżdżą powoli, bo infrastruktury kolejowej nie remontowano odkąd zbudowali ją Brytyjczycy). Biura podróży promują region fotografiami wystawnych śniadań i - oczywiście - uśmiechniętych Tamilek z koszami pełnymi zebranych liści. M: JAK JEST NAPRAWDĘ? T.A.: Nie wspomina się o tym, że plantacyjni robotnicy ledwo wiążą koniec z końcem,

Najpiękniejszy spektakl w Polsce W życiu nie widziałem jelenia na żywo, nawet podczas rykowiska, choć raz udało mi się go usłyszeć. Jesienią szedłem przez góry na północy Węgier i nieświadomy niczego trafiłem na rykowisko. Na początku nie wiedziałem, co to jest i zacząłem się bać. Najtrudniejsza była noc, spałem na dziko, sam w górach, a wokół mnie konkurowały ze sobą byki: kto mocniej wstrząśnie lasem. Niski, tubalny głos niósł się echem po całej okolicy. Miałem wrażenie, że ziemia drży, a z drzew

Długo wahałem się czy zabrać Tymika w góry. Nie żebym bał się, że coś mu się stanie, ale po prostu nie chciałem go zniechęcić. Chociaż nie zależy mi na tym, żeby został zapalonym trekersem, wspinaczem czy - broń Boże - himalaistą, to jednak chciałem żeby góry chociaż polubił. W końcu postawił mnie pod ścianą i sam powiedział, że chce jechać w Tatry. 1. Na początek - postaw na komfort Żeby uniknąć wakacyjnych tłumów w Zakopanym pojechaliśmy na Słowację, w Tatry Bielskie. Nie wiedziałem jak dziesięcioletni

Nie macie jeszcze zaplanowanego długiego weekendu? Rzucam wam koło ratunkowe i proponuję dwie, proste mikrowyprawy. Idźcie wioskami W podróżach nigdy nie chodziło mi tak bardzo o widoki, jak o ludzi. Podróżowanie bez ich historii, wspólnych posiłków czy pracy, jest jak oglądanie niemego filmu. Nie jestem mistrzem w nawiązywaniu kontaktów, wolę raczej trzymać się z boku i obserwować niż wyrywać się do rozmów, dlatego zawsze potrzebuję pretekstu żeby wyjść do ludzi. Teraz zdradzę wam najprostszy sposób żeby się odważyć. Wyjedźcie za miasto na wieś.

Moi znajomi przerwy w pracy spędzają w kiblu. Kumplom mówią: „Jakby co, nie wiesz gdzie jestem”. Chowają się, bo chcą odpocząć, a żeby to zrobić, grają na telefonach w "Hearthstone". Są tak zaawansowani, że wkrótce uda im się opanować równoczesne granie i sikanie do pisuaru.  Mam podobnie. Co prawda nie sikam z telefonem w ręce, ale sięgam po niego jak nałogowiec. Przerwa od pracy przy komputerze? Kładę się na kanapie i przeglądam newsy albo fejsa w komórce. Koniec roboty przy biurku?