Dlaczego przyroda jest bezwartościowa?
Jest zima, jest zimno więc rozmawiamy z polarnikiem! Chociaż mój gość, Mikołaj Golachowski - biolog, naukowiec i przewodnik po rejonach polarnych, prawdopodobnie wie wszystko o Antarktydzie i Arktyce, to tym razem zapytamy go o dziką przyrodę w mieście. Gdzie jej szukać? Jak ją wspierać? Oraz dlaczego miejsce trawnika jest na polu golfowym? Posłuchajcie!
Jak się żyje w Puszczy Białowieskiej?
Moje dzieciństwo było na wolnym wybiegu: budowałem szałasy, igloo, tropiłem zwierzęta. Wydawało mi się, że lepszego mieć nie można, a jednak. Posłuchajcie historii Tomka Onikijuka, który wychował się w jednej z najdzikszych części Puszczy Białowieskiej!
Dlaczego żubr nie ma prawa istnieć?
W tym odcinku zabieram Was do Puszczy Białowieskiej. Razem z prof. Rafałem Kowalczykiem będziemy tropić wilki ale przede wszystkim żubry. Opowiemy Wam sporo ciekawostek, w tym co żubr robił w Warszawie? No i odpowiemy na tytułowe pytanie: Dlaczego żubr nie ma prawa istnieć?
Dlaczego gdyby Bóg istniał, to byłby grzybem?
Wydaje Wam się, że to my jesteśmy panami świata? Że to my nim rządzimy? To posłuchajcie co potrafią grzyby! Ruszamy do Puszczy Białowieskiej z Wojtkiem Furmankiem, pracownikiem Lasów Państwowych, który jest zafascynowany grzybami.
Co zrobić gdy spotkasz niedźwiedzia?
Po ostatnim quizie o niedźwiedziach w Tatrach pojawiło się wiele pytań. Dzięki wielkie za aktywność i dociekliwość! Postaram się na wszystko odpowiedzieć.
Jak to jest nie zdać matury?
Macie dzieciaki, które właśnie zdają maturę? To opowiem Wam jak to jest jej nie zdać: Macie przed oczami chłopaka, który nie jest prymusem, ale dobrze sobie radzi. Z takiej historii, którą uwielbia, przez cztery lata, co semestr ma piątkę. Bierze ją na ustny na maturze. W dzień egzaminu dostaje pytania, siada w ławce i przez piętnaście minut patrzy się w okno. To był zimny maj, pochmurny. Te piętnaście minut obserwuje gałęzie modrzewia bujające się na wietrze. O pytaniach nie myśli. Kiedy
Czy to powinien być Park Narodowy?
Zalew Siemianówka ma dla mnie tyle seksapilu, co kupa z liściem. Nudne, nasadzone lasy sosnowe z gęsto nawtykanymi domkami letniskowymi. Tylko dlaczego na trzy dni zgubili się tutaj żołnierze sił specjalnych? Jakiś czas temu siedziałem przez tydzień w bardzo przyjemnej agro - „Cisówka 69” na pn-wsch obrzeżach zalewu. Franek, jej właściciel sprzedał mi tajemnicę: Mokradła pomiędzy zalewem, a granicą z Białorusią to jedne z najpiękniejszych miejsc w tej części Podlasia. Zima na mokradłach Siemianówka Następnego dnia założyliśmy rakiety śnieżne (był styczeń) i ruszyliśmy je
Jak szybko odpocząć?
Niczego nie potrzebujemy teraz bardziej niż kontaktu z przyrodą. Od roku siedzimy zamknięci w domach i kto jeszcze nie zwariował, ten przynajmniej doświadczył gorszego nastroju. Natura jest jak zielona apteka, mamy już setki, jeśli nie tysiące badań, które udowadniają, że przebywanie w lesie obniża poziom stresu, spowalnia tętno, pomaga w leczeniu depresji, adhd i chorób cywilizacyjnych (rak, cukrzyca). Ja najbardziej potrzebuję się po prostu odciąć. Pobyć sam, pogapić się w przestrzeń, uciec od świata ze wszystkimi jego krzykliwymi newsami. Wyboru wielkiego nie
Wagon czy plecak? – czyli jak na lekko spakować się w góry
Kiedy pojechałem w pierwszą, wielką podróż mój plecak miał rozmiar wagonu bydlęcego. Wystawał mi ponad głowę, miał 90l i masę niepotrzebnych rzeczy w środku. Dwie pary sztruksów (druga jakby pierwsza się zabrudziła), discmana z kolekcją płyt (o wadzę worka ziemniaków), polar, koszulki, sweter… Cała szafa niepotrzebnych rzeczy. Strasznie potem cierpiałem na trekkingu w argentyńskich Andach. Od tego czasu minęło 15 lat. Co bym sobie powiedział młodemu? „Chłopie! Góry to nie pokaz mody.” Na początek podstawiłbym sobie pod nos mniejszy plecak. Dlaczego? Z bardzo
Dlaczego przeszedłem 40 km w mrozie, w jednej koszulce?
Kto daje najlepsze rady w kwestii ciuchów trekkingowych? Babcia! To ona zawsze mi mówiła: ubieraj się na cebulkę. Tylko, że z tą radą jest jeden problem: już nie działa. Zwykle, kiedy szkolę ludzi jak się ubrać na trekking powtarzam im starą babciną radę: na cebulkę. Ale ta rada ma się nijak do ciuchów z wełny merynosów. Kiedy przez dwa dni, szedłem w mrozie, 40 km wzdłuż Białki, rzeki wypływającej z Tatr, miałem na sobie tylko jedną koszulkę. Ani specjalnie grubą, ani pancerną.