Jakie jest najgroźniejsze stworzenie w polskich lasach.
Najgroźniejsze stworzenie polskich lasów nie ma kłów, pazurów ani imponujących rozmiarów. Nie jest nim wilk, niedźwiedź ani dzik. To niewielki pasożyt, często mający mniej niż 5 milimetrów długości, występujący powszechnie w lasach, parkach, na łąkach, a nawet w miejskich ogródkach. Tym stworzeniem jest kleszcz.

Wokół kleszczy narosło wiele mitów i nieporozumień. Część z nich sprawia, że niepotrzebnie się boimy, inne – że bagatelizujemy realne zagrożenie. Ten tekst powstał na podstawie rozmowy z dr inż. Anną Wierzbicką, badaczką kleszczy i chorób odkleszczowych, przeprowadzonej w ramach Akademii Leśnej Mikrowyprawy.
Kleszcze są groźne nie dlatego, że atakują człowieka, ale dlatego, że mogą przenosić choroby. Najczęściej mówi się o boreliozie, ale lista jest dłuższa. Kleszcze mogą przenosić także kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) oraz babeszjozę – chorobę kojarzoną głównie z psami, która może dotyczyć również ludzi. Warto jednak pamiętać, że nie każdy kleszcz jest zakażony i nie każde ukłucie prowadzi do choroby.

Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że kleszcze spadają na ludzi z drzew. To nieprawda. Kleszcze nie skaczą i nie spadają. Żyją w glebie i runie leśnym, a gdy są aktywne, wspinają się na trawy, krzewinki i niską roślinność. Na człowieka wchodzą zazwyczaj od dołu – przez buty i nogawki spodni – a następnie powoli wędrują w górę, szukając odpowiedniego miejsca do wkłucia.
Dlatego najskuteczniejszą formą ochrony przed kleszczami jest odpowiedni ubiór. Długie spodnie, wysokie buty, nogawki włożone w buty oraz koszulka włożona w spodnie znacząco utrudniają kleszczom dostęp do skóry. To nie kwestia wyglądu, ale biologii pasożyta. Kleszcz wędruje w górę – jeśli napotka barierę, często po prostu odpada.
Repelenty mogą być pomocne, ale nie są rozwiązaniem idealnym. Ich skuteczność w warunkach terenowych jest ograniczona czasowo, szczególnie podczas ruchu, pocenia się i ekspozycji na słońce. Substancje o potwierdzonym działaniu to m.in. DEET, IR3535 oraz permetryna (stosowana na odzież). Wśród naturalnych olejków jedynie olejek z geranium ma udowodnione działanie odstraszające kleszcze.

Kluczowym elementem profilaktyki jest to, co robimy po powrocie z lasu. Ubrania warto zdjąć i dokładnie wytrzepać, a następnie wziąć prysznic. Mycie ciała, najlepiej z użyciem gąbki, pozwala usunąć kleszcze, które jeszcze się nie wbiły. Po kąpieli należy dokładnie obejrzeć miejsca szczególnie narażone: pachwiny, pachy, zgięcia kolan i łokci, okolice za uszami oraz miejsca, gdzie przylega bielizna.
Jeśli znajdziemy kleszcza, najważniejsze jest szybkie i prawidłowe usunięcie. Kleszcza należy chwycić pęsetą lub specjalną kartą jak najbliżej skóry i jednym, pewnym ruchem wyciągnąć do góry. Nie wolno go smarować tłuszczem, przypalać ani wykręcać. Podrażniony kleszcz może zwrócić treść jelit, w której znajdują się patogeny, zwiększając ryzyko zakażenia.
Po usunięciu kleszcza warto obserwować swoje ciało. Charakterystycznym objawem boreliozy jest rumień wędrujący – czerwona plama, która się powiększa, często z jaśniejszym środkiem. Co ważne, rumień zwykle nie boli i nie swędzi, dlatego bywa łatwo przeoczony. W razie wystąpienia objawów grypopodobnych lub niepokojących zmian skórnych należy skontaktować się z lekarzem i poinformować o ukłuciu kleszcza.
Obecność kleszczy nie powinna powstrzymywać nas przed chodzeniem do lasu. Korzyści płynące z przebywania w naturze – ruch, kontakt z przyrodą, regeneracja psychiczna – są znacznie większe niż ryzyko. Kluczem jest wiedza, odpowiednie nawyki i uważność, a nie strach.