05
Cze-2017

Zatrudniliśmy się w Laponii, na północy Finlandii. Jeszcze daleko za Rovaniemi, stolicą św. Mikołaja, mieliśmy zbierać moroszki. Coś jak nasze maliny, tylko, że żółto-pomarańczowe, lekko kwaśne i rosnące na rozległych mokradłach północy. Na naszych terenach są reliktem epoki lodowcowej, są pod ochroną i trudno je spotkać. Występują sporadycznie na Pomorzu oraz w Sudetach.

Moroszki fot. ronja.pl licencja CC

Miejsce spotkania: Tampere w południowej Finlandii. Z Polski ruszyliśmy stopem w kilkudniową podróż przez Litwę, Łotwę i Estonię. Kiedy kierowca ciężarówki wysadził nas za Rygą na Łotwie, Ania zabrała się do wypisywania kolejnej tabliczki z miastem, a ja wyciągnąłem kciuk. Mogliśmy to załatwić jednym pchnięciem, Tallinn był na rzut beretem: 300 km dałoby się przejechać do wieczora. Zanim Ania napisała ostatnie „N” na mojego kciuka złapała się niebieska terenówka.

Wsiedliśmy, podziękowaliśmy i rozpoczęliśmy typową, autostopową gadkę:

  • Skąd jesteście?
  • Z Polski.
  • Co robicie?
  • Studenty, filozofia.

Aż po kilku pytaniach przyszedł czas na zamianę ról: A ty kto?

Możliwe, że przyszły prezydent. Właśnie decyduje o tym parlament Estonii. 

Chciałem parsknąć śmiechem, ale nie wypadało. Potem, kiedy facet się upierał zaczęliśmy mięknąć. Im więcej pytałem, i im więcej podawał szczegółów, tym stawał się bardziej wiarygodny: opowiadał o tym jak współpracował z Dariuszem Rosatim, polskim politykiem; jak uczestniczył w przygotowaniach Estonii do wejścia do Unii Europejskiej oraz jak za czasów naszego PRL-u jeździł po Stanach stopem. Widząc moje ciągłe niedowierzanie wyciągnął wizytówkę: poseł parlamentu europejskiego.

Rozstaliśmy się w porcie w Tallinnie. My wsiedliśmy na prom do Helsinek, on – niby – jechał do parlamentu.

Nie wierzyłem mu dopóki później nie przeczytałem w gazecie: Toomas Hendrik Ilves nowym prezydentem Estonii.

Toomas Hendrik Ilves, prezydent Estonii w latach 2006 – 2016; fot. Wikimedia

Został nim na dwie kadencje, do 2016 r. Pewnie wiele rzeczy zrobił, ale w mediach wsławił się głównie tym, że zawsze chodził w muszce. (Podwożąc nas prowadził tylko w koszuli) Do dziś mam w domu jego wizytówkę. Przez dziesięć lat jego prezydentury,

od najpotężniejszej postaci na świecie – Baracka Obamy – teoretycznie dzieliła mnie tylko jedna osoba. Mógłbym zadzwonić i, po starej znajomości, poprosić o połączenie.  

Nie skorzystałem, ale gdybym spróbował, a Toomas nie spuściłby mnie na drzewo, zastanawiam się o co zapytałbym Obamę?

A Wy?

Barack Obama i Toomas Hendrik Ilves podczas wizyty prezydenta USA w Estonii, fot. Pete Souza / Biały Dom

Czytaj dalej: Czy Trump zna cenę truskawek?

1

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec