GO UP

O sprzęcie – cz. 1/3

Kiedyś rozmawiałem z Jarkiem Żurawskim, himalaistą. Opowiadał mi i swoim synu i jego koledze; chłopaki co rusz kupowali nowy sprzęt, droższy i lepszy od poprzedniego. Wydawali na niego sporo pieniędzy i byli naprawdę bardzo dobrze wyposażeni. Ale kiedy Jarek zapytał się ich, co ciekawego z nim zrobili? na co weszli? gdzie pojechali? zaległa cisza. Mieli masę drogiego sprzętu i niewiele osiągnięć na koncie.

Rozumiem ich, sam jestem uzależniony od kupowania sprzętu. Kiedy wchodzę do sklepu sportowego czuję się jak dziecko w magazynie z zabawkami. Nagle wszystko jest mi potrzebne i wszystko mi się podoba. Kurtka z trzy warstwową membraną z GORE-TEX-u XCR za trzy tysiące – chcę; śpiwór zapewniający komfort przy minus siedemnastu za dwa tysiące – chcę; kurtka puchowa na arktyczne warunki – k o n i e c z n i e ! Czy wybieram się w Himalaje, na Antarktydę albo w lasy deszczowe? Nie. Czy potrzebuję tego sprzętu? Nie.

Wiem jak to działa: im lepszy będę miał sprzęt, tym fajniejszym będę podróżnikiem. Z prawdziwego zdarzenia, takim, co już niejedno przeszedł. Ale to jest tak jak z aparatami fotograficznymi, nie liczy się za ile tysięcy kupiłeś lustrzankę, ale czy masz dar do obserwacji, potrafisz kadrować i pracować ze światłem. Strasznie drogi obiektyw nie uczyni cię lepszym fotografem. Dopiero kiedy już będziesz dobrym fotografem, powinieneś go sobie kupić, żeby dalej się rozwijać. Tak samo jest w podróżowaniu – drogi sprzęt nie uczyni cię lepszym podróżnikiem. Najpierw się napodróżuj, zobacz czy to jest to, co chcesz robić, a kiedy stwierdzisz, że tak i że chcesz jeździć w coraz trudniejsze tereny, kup co jest ci potrzebne.

Więcej o sprzęcie i nie tylko przeczytasz w mojej książce „Mikrowyprawy w wielkim mieście”. Kupisz ją tutaj: http://tiny.pl/g6chf

Dodaj komentarz