GO UP

Jak starszy pan zmienia świat

Gilberto miał kilkadziesiąt hektarów ziemi, na której wypasał owce, jego amerykański sąsiad, Doug Tompkins miał 200 tys. akrów, na której zlikwidował hodowlę tych zwierząt. Gigantyczne ranczo w południowym Chile, które działało tam od 1908 r. wykupił i zamienił w oksymoron: prywatny park narodowy. Zainwestował miliony dolarów w budowę szlaków, małego hotelu, kempingu i zatrudnienie kilkudziesięciu osób: naukowców, ogrodników oraz strażników. Zrobił to tylko po to, żeby za darmo udostępnić park ludziom i pozwolić przyrodzie żyć własnym życiem.

– Gdybym mógł, strzeliłbym mu w łeb – powiedział mi Gilberto, kiedy wiózł mnie do Parku Patagonia. Nienawidził Tompkinsa, bo obawiał się, że jego park zniszczy kulturę i tradycję gauchos, lokalnych kowbojów.

Kiedy w 2015 r. pierwszy raz byłem w Parku Patagonia Doug planował oddać go i kilka innych obszarów rządowi Chile. Ile za to chciał? Nic. Zero. Null. Jedyny warunek: Chile ma dołożyć drugie tyle ziemi i kontynuować ochronę przyrody. Doug nie dożył tej chwili, zmarł w 2015 r. ale dzieło dokończyła jego żona, Kristie Tompkins.

 

 

Parki Narodowe Chile

Wczoraj, wspólnie z prezydent Chile, Michelle Bachelet podpisała dekret ustanawiający pięć nowych parków: Pumalín, Melimoyu, Patagonia, Kawésqar i Cerro Castillo oraz powiększenie trzech już istniejących: Hornopirén, Corcovado oraz Isla Magdalena. Fundacja Tompkinsów przekazała milion akrów ziemi, rząd Chile dołożył kolejne dziewięć milionów. To obszar rozmiaru całej Szwajcarii, a w skali polskiej – trochę większy od Mazowsza. Nikt, nigdy wcześniej nie dokonał czegoś takiego.

Patagonia

Jak poradził sobie Gilberto i kim jest Doug? O tym, w kolejnym wpisie, mogę zdradzić tylko, że nie znosił Greenpeace’u 😉

Dodaj komentarz