23
Sie-2017

6 PORAD. JAK CHODZIĆ Z DZIECKIEM PO GÓRACH? {cz. 1}

Długo wahałem się czy zabrać Tymika w góry. Nie żebym bał się, że coś mu się stanie, ale po prostu nie chciałem go zniechęcić. Chociaż nie zależy mi na tym, żeby został zapalonym trekersem, wspinaczem czy – broń Boże – himalaistą, to jednak chciałem żeby góry chociaż polubił. W końcu postawił mnie pod ścianą i sam powiedział, że chce jechać w Tatry.

1. Na początek – postaw na komfort

Żeby uniknąć wakacyjnych tłumów w Zakopanym pojechaliśmy na Słowację, w Tatry Bielskie. Nie wiedziałem jak dziesięcioletni Tymik poradzi sobie z wysiłkiem i noszeniem plecaka, więc postawiłem na komfort. Zamiast chodzić od schroniska do schroniska wynająłem pokój u zaprzyjaźnionego TOPR-owca, w Zdziarze.

W drodze na Vyšné Kopské sedlo (1934 m n.p.m.) // fot. Mikrowyprawy.com.pl CC

Dzięki temu Tymik codziennie wiedział gdzie wraca wieczorem. Miał komfortowe warunki: 2 os. pokój, wygodne łóżko, prywatną łazienkę, kuchnię z jadalnią. A wieczorem mógł oglądać bajki w TV. Chociaż sam podróżując często śpię w przypadkowych miejscach (kapliczka, rów, stacja benzynowa, dziki camping),to na początek Tymikowej przygody z górami postawiłem na komfort. Ja mogłem go spokojnie obserwować i sprawdzać ile jest w stanie wytrzymać, on miał namiastkę domu i mógł czuć się bezpiecznie.

I to był strzał w dziesiątkę! Na koniec wyjazdu Tymik powiedział, że kolejny raz w górach chce spędzić w schronisku 🙂

2. Słuchaj 

Powiem jasno: ten wyjazd był bardziej dla Tymika niż dla mnie. Nie miałem żadnych ambicji, nie zależało mi na zdobywaniu szczytów. Chciałem tylko żeby Tymik czuł się dobrze, wsiąknął w góry i poznał ich piękno.

Kiedy szliśmy na Vyšné Kopské sedlo (1934 m n.p.m.) to Tymik nadawał tempo. Myślałem, że będzie wolniejszy ode mnie, nie chciałem go przeganiać po górach jak stada kóz, więc zrobiłem z niego lidera. Okazało się, że był szybszy ode mnie. Momentami nawet za szybki i musiałem go hamować. Pędził do góry, ale po kilku minutach przystawał i łapał oddech.

Zdecydowałem wtedy, że się zmieniamy. Uczyłem go jak iść miarowo i powoli, bez przystanków co pięć minut. Zobaczył, że to ma sens, kiedy pod szczytem wyprzedziliśmy dorosłych, którzy wyruszyli 1h przed nami.

– Tymik, chodź zrobimy sobie selfie na szczycie. – Nie chce mi się… // fot. Mikrowyprawy.com.pl CC

Co 45 minut dzwonił mój zegarek i robiliśmy przerwę. Kiedy podchodziliśmy stromym stokiem i Tymik nie dawał rady, skróciłem marsz do 30 minutowych rund. Kiedy młody chciał jeść – jadł, pić – pił, zatrzymać się żeby popatrzeć na kozice – zatrzymywaliśmy się. Cały czas obserwowałem go i słuchałem jego potrzeb. Ja, który możliwości mam dużo większe, po prostu zgrywałem się z jego możliwościami i to nam zapewniło bardzo przyjemny trek.

3. Inspiruj

Tymik jest dość ostrożny. To nie typ, który pod wpływem impulsu skoczy na bungee. Potrzebuje inspiracji i poczucia bezpieczeństwa. Kiedy pierwszego dnia szliśmy doliną, powiedziałem żebyśmy zeszli nad rzekę i zobaczyli co tam się dzieje. Na początku był niechętny, ale w końcu poszedł za mną. Wystarczyła mu chwila żeby się oswoił i zaczął skakać z kamienia na kamień, a potem budować tamę.

Kiedy następnego dnia, upoceni i zmęczeni gorącem zeszliśmy z Vyżnego Kopskego Sedla, wskoczyłem do rzeki żeby się wykąpać. Wiedziałem, że nie przekonam do tego Tymika, więc powiedziałem mu tylko żeby ściągnął buty i gołymi stopami brodził w rzece.

– Dlaczego? – zapytał.

– Bo twoje stopy potrzebują odpoczynku.

Kamienie trochę przeszkadzały, ale radość i tak była wielka! // fot. Mikrowyprawy.com.pl CC

Co zresztą było prawdą. Postawił kilka pierwszych, ostrożnych kroków w wodzie, żeby po chwili, bez śladu pierwszej niechęci, łazić po rzece wzdłuż i wszerz. W końcu zniknął mi za zakolem gdzie na własną rękę odkrywał nurt*. Kiedy nad rzekę przyszła mama z synem w podobnym wieku i co chwilę go strofowała:

– Tylko nie zamocz butów! Tylko nie zamocz butów! – Tymik z niesmakiem skomentował:

– Lamus.

A ja, przyznam – byłem z tego dumny. Wolę żeby mój syn był dzikusem, niż synalkiem, który boi się zmoczyć buciki.

*to był płytki potok górski sięgający do kostek. Przy większej głębokości zalecam dużą ostrożność i nadzór rodziców.

PS. A Wy, jakie macie sposoby na chodzenie z dziećmi w górach?

3

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post:

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec